Blog > Komentarze do wpisu
Niemoc

Jak ktoś milczy, to  zazwyczaj nie ma nic do powiedzenia. Ogólnie w życiu i szczególnie w konkretnej chwili, jak ja. Za to czytam ostatnio sporo tych, którzy mają coś do powiedzenia i oprócz tego potrafią jeszcze coś zrobić, tylko często z różnym, dla mnie nie pojętym skutkiem. Tak więc w poniedziałek dostałam jak obuchem w łeb a w piątek znowu. Wszystko na stronie głównej Rzepy z samego rańca. Woda na młyn dla pewnych środowisk i dla mnie bo jestem gejofobką i mizoandrką. Doprawdy brawo, pogratulować działaczy. Co mądrzejsi wyjechali z kraju, a zostali: znudzone i mający nierówno pod sufitem. Nie chce mi się wnikać czy Rzepa powyrywała z kontekstu wypowiedzi Działacza, jak bardzo powykręcała kota ogonem.  Ogólnie dla mnie to następna forma happeningu, którą wszyscy działacze w tym kraju uwielbiają, mam tu na myśli wszelkie Manify i Parady. Ten kraj, ten naród nie jest na takim poziomie intelektualnym, zeby móc happening zrozumieć. Ta forma po prostu nie trafia, a wiem co mówię bom z głębin prowincji. Od lat pracuję, rozmawiam, mieszkam wśród ludzi ze wsi, bynajmniej nie mazowieckiej czy wielkopolskiej. Wiem, jak pukają się w czoło gdy widzą ekologów na drzewach. Marzą mi się nie żenujące wywiadziki w tv z  Działaczami, feministkami, nie migawki z Parad z policją w tle, ale zawstydzający monolog jakichś wyautowanych autorytetów. Zawstydzanie działa, sprawdziłam. No ale ja potrafię tylko teoretyzować, co jest proste.

Osobiście może i lubię happeningi, takie jak ten. I takie panie. Ale nie uważam, że bez "zadęcia" i patosu da się jakoś zaistnieć i poważnie rozmawiać o poważnych sprawach. To naród od wieków boguojczyźniany bez krzty dystansu do samego siebie.

A na koniec żeby się tak już całkiem nie pogrążyć coś miłego z pozdrowieniami dla baluka w hiszpańskich krajach, co prawda z portugalskimi napisami ale z hiszpańskimi nie mogłam znaleźć.

 

 

 

niedziela, 08 listopada 2009, pentaxian

Polecane wpisy

  • Entropia

    Patrzę na mój dom i rozumiem. Budować dom oznacza nadawać wszystkim przedmiotom sens. To oznacza, że żadna z rzeczy nie jest przypadkowa i nie jest tylko rzec

  • Wykiełkowało, ale to nie chwast

    Właśnie dziś miałam się dobrze bawić na koncercie w Berlinie ale niestety jak mawiał Owidiusz „dla człowieka nie ma nic pewnego”. Zawsze może wybuc

  • Czekam

    Coś się dzieje, jeszcze nie wiem co, ale niewątpliwie. Kiełkuje. Mam przeczucie, że to chwast. Wszystko ma swój czas i nic nie dzieje się bez powodu. Kilka lat

Komentarze
natalia_oreiro
2009/11/08 20:33:03
Oj, czytanie Rzepy jest szkodliwe. Szczekaczka rządu, czegóż się można spodziewać jeśli nie chamskiej homofobii?
Z tego co wiem ów działacz o którym pisze Rzepa swoje rewelacje wrzucił na bloga jakiś rok temu, tylko dziennikarze nie są zbyt lotni; poza tym to jest po prostu szukanie sensacji na siłę.
Co do parad: chrzanię to, czy jeden z drugim Kowalski kuma ich przesłanie czy nie. To ja mam się na paradzie dobrze bawić. Nasza zabawa dla nas.
A jedyna skuteczna moim zdaniem droga do zmiany myślenia tzw. narodu to żmudna praca u podstaw i outowanie się gdzie tylko ma to sens (i tam gdzie nie ma także).
Jakbyś poznała Maganunę, gejofobia przeszłaby Ci jak ręką odjął!!

-
et2.0
2009/11/08 20:39:48
Żeby było weselej, ów działacz mieszka bodaj w Belgii. Ciut mam kłopot z wyobrażeniem sobie działania z zadęciem i patosem w kontekście zawstydzania. Czy chodzi o (brrr) martyrologię?
-
pentaxian
2009/11/08 23:18:49
tak natalio, cała ta zabawa to naprawdę dobre jest dla nas, poza tym dla intelektualistów i warszawki bez obrazy, ale poza tym...nic nadal się nie zmienia. i na pewno to nie jest praca u podstaw. ale kończę temat bo nie mam moralnego prawa się wypowiadać, bo sama nic nie robię.
-
et2.0
2009/11/08 23:47:14
Gdyby wypowiadali się tylko ci, co "coś robią", to byłoby kółko wzajemnego wsparcia działaczy lub kolejna wojna torebkowa - nie wiem, co gorsze. Dla mnie najciekawiej jest tam, gdzie nie ma tych, co coś robią, bo"muszą, bo przecież nikt tego za nich nie zrobi". Ale nie marudzę, po prostu koncepcja trafiania do społeczeństwa poprzez patos i zadęcie mnie zaciekawiła. I chętnie poprosiłabym o rozwinięcie. Ale nie nalegam :)
-
2009/11/09 01:42:19
Ładna piosenka. I pani. I ma ładną kamizelkę. Wdzięcznam.
(ale wiesz, bez hiszpańskich napisów też rozumiem :)
-
pentaxian
2009/11/12 17:03:22
wiesz et2.0 ja nie mam konkretnego pomysłu, bo gdyby miała, to pewnie bym nie tkwiła tam gdzie tkwię. są mądrzejsi ode mnie ludzie. napisałam, że mi się marzy. marzy mi się, że działacze nawiązują kontakty i sojusze z autorytetami naukowymi, moralnymi, że ciągle w mediach zabierają głos owe autorytety i zwykłym pyskaczom mowę odejmuje. z zawstydzenia i braku kontrargumentów. jednak problem w tym gdzie te autorytety. to jest ogólny problem szeroko pojętej lewicy. prof. szyszkowska już nie wystarcza (nigdy nie wystarczała, bo co z nią zrobił cimoszewicz), krzemiński chociaż by mógł, to jakoś kiepsko. i co dalej? w tym kraju brak normalnej lewicy. powiem ci jak wygląda kwestia zielonych na prowincji: ZERO czegokolwiek, towarzystwo wzajemnej adoracji gdzieś tam na stolicy. o sld trzeba zapomnieć, trochę działam tam, bo przecież nie mam gdzie indziej, ale to dno. czasem wydaje mi się, że przecież tam w wawce muszą być łebscy ludzie, którzy powinni pozyskiwać autorytety, wiedzą jak to się robi, są w środowiskach akademickich.bez tego i bez silnej partii lewicowej nigdy nic się uda, żadna praca u podstaw. zadęcie to była parafraza cytatu z artykułu, ja rozumiem to jako poważną dyskusję prowadzoną przez bardzo poważanych ludzi, by wzbudzić przekonanie że mówimy o poważnych sprawach. Bo co innego można w społeczeństwie, które nawet cechy charakteru chce wywodzić w fizjonomii. Parę dni temu moja matka powiedziała "ten schetyna to wygląda jakby był upośledzony" a moja babcia wciąż że "temu ćwiąkalskiemu źle z oczu patrzy". kto wie, może dlatego i ta moja koncepcja nie byłaby zbyt dobra, bo co jeśli autorytet będzie nie wystarczająco ładny...?
-
natalia_oreiro
2009/11/13 13:16:14
Ależ. Przecież ludzie kichają na autorytety. Przecież taki Lew-Starowicz, jakby nie patrzeć autorytet w swojej dziedzinie, wszem i wobec trąbi że homoseksualizm nie jest chorobą ani że nie jest "uleczalny", a ludzie i tak wiedzą swoje.
W jakimś sondażu wyszło ostatnio, że tylko 10% Polaków zna jakiegoś geja lub lesbijkę. To jak ci ludzie mają cokolwiek kumać, skoro pedały siedzą se w szafie i jeszcze chcą akceptacji?
-
et2.0
2009/11/13 22:47:31
Z tymi autorytetami to też moje idee fix - mi ich przede wszystkim brakuje jednak wśród działaczy. Z sojuszami zresztą też. Czyli w sumie się zgadzamy. Ale i tak wolę robić kabaret :)